ŚWIATŁO, KTÓRE UTRACILIŚMY JILL SANTOPOLO



Światło, które utraciliśmy przeczytałam kilka dni temu, ale jakoś nie mogłam zebrać się do tego, by napisać kilka słów na jej temat. Musiałam sobie wszystko poukładać. I w końcu nadszedł ten dzień, dzień premiery, kiedy zdecydowałam się wam o tej książce opowiedzieć.

Lucy i Gabe poznają się w dość pamiętnym dniu nie tylko dla nich, ale dla całej ludzkości. Kiedy to wierze WTC runęły, oni przebywali razem na uczelni. To wydarzenie sprawiło, że zaczęli inaczej patrzeć na świat : postanowili czerpać z życia  to co najlepsze, ponieważ jest kruche i wystarczy chwila by wszystko przepadło. Oprócz tego, między tą dwójką coś zaiskrzyło, połączyła ich silna więź, mimo że widzieli się po raz pierwszy. Jedak potem wszystko się popsuło... Gabe wyjechał, by spełniać swoje marzenia, a Lucy została sama. Odtąd będzie musiała podejmować decyzje, które nie raz złamią jej serce. Czy mimo wszystko pierwsza miłość okaże się tą jedyną, na całe życie?


Po przeczytaniu opisu spodziewałam się zwykłej, przyjemnej historii miłosnej, która mi się spodoba, aczkolwiek szybko o niej zapomnę. Tyle, że to nie do końca taka książka. Światło, które utraciliśmy przepełnione jest smutkiem i tęsknotą. Wprawdzie są tutaj schematy, zakończenia bardzo szybko się domyśliłam, ale wynagradza to świetny styl pisania autorki, a przez całą książkę się wręcz 'płynie'. Czułam, że lada moment coś złego może się wydarzyć, dlatego czytałam słowo za słowem, rozdział za rozdziałam, aż spostrzegłam, że to już koniec.

Fabuła tej książki opiera się na kilku latach z życia bohaterów. Mimo że Lucy i Gabe nie utrzymują ze sobą stałego kontaktu, to ich losy w magiczny sposób co jakiś czas się przeplatają. Cieszę się, że ukazany jest tu tak długi okres czasu, gdyż w ten sposób wszystko wydaje się bardziej rzeczywiste. Śledzimy jak na przestrzeni lat kobieta stara się zapomnieć o starej miłości, cieszyć się chwilą i tym co ma. Jednakże nie zawsze to się udaje, ponieważ każde kolejne spotkanie po latach wywołuje nowy ból, a uczucie na nowo się odradzała. To było naprawdę coś niesamowitego.

Jill Santopolo zastosowała tu bardzo ciekawy zabieg. Narracja jest pierwszoosobowa, jednakże Lucy opowiada całą historię zwracając się do Gabe'a. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej się  takim czymś nie spotkałam, ale spodobało mi się to.

Bardzo podoba mi się także motyw fotografii, który przypisany jest do Gabe'a i odgrywa dość istotną rolę. Jest pośrednikiem rozłąki, ale także wyrażania uczuć. Nie chcę wam za dużo o tym opowiadać, gdyż pragnę byście sami odkryli wszystkie smaczki tej powieści.

Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o  cudownej okładce, która doskonale pasuje do tej książki. Miasto w tle, kolory jakie tutaj zastosowano i ci ludzie stanowią doskonałe połączenie oddające klimat tej historii  w 100% .

Światło, które utraciliśmy to piękna wzruszająca historia o niełatwej miłości i tęsknocie, ale nie tylko. Pokazuje codzienne życie, które nie zawsze usłane jest  płatkami róż. Poruszane są tu także problemy rodzinne, oraz to, że jedna sytuacja, jeden moment może zmienić całe nasze życie i zburzyć to co dotychczas zbudowaliśmy. Pokazuje wzloty i upadki oraz próby stworzenia wszystkiego od początku.

Dajcie znać, czy planujecie się z nią zapoznać :) 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Otwartemu.





18 komentarzy:

  1. Historie o miłości nie są dla mnie. Wierzę w jej przesłanie i ogólnie to, że wszystkim tak się podoba mnie nie dziwi, ale ja po prostu wiem, że by mi się raczej nie spodobała...

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, bez sensu jest czytać coś co nie odpowiada naszym gustom :)

      Usuń
  2. Ja z chęcią się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po przeczytaniu twojej recenzji książka od razu skojarzyła mi się z "Love, Rosie". Nie wiem czy słusznie, ale jeżeli tak, to z chęcią sięgnęłabym po nią, ponieważ "Love, Rosie" bardzo mi się spodobało (aż dziwne, bo ja takich książek nie czytam).

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :) https://elfyhogwartu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest podobna do Love, Rosie, także powinna ci się spodobać :)

      Usuń
  4. Piękna, poruszająca, wyjątkowa powieść o prawdziwej miłości. Gorąco polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i uwielbiam z całego serca! Naprawdę nie spodziewałam się, że to będzie tak dobra historia, bo zwykle nie sięgam po tego typu powieści. No i faktycznie okładka jest piękna, a do tego wyjątkowo fotogeniczna, według mnie :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej niezbyt często sięgam po takie książki, jednakże ta spodobała mi się bardzo! Tak, est niesamowicie fotogeniczna :D

      Usuń
  6. Czytam już którąś z kolei recenzję o tej książce i stwierdzam bez czytania, że musi być świetna *.*
    Niestety aktualnie mam inne książkowe plany i pusty portfel, ale myślę, że kiedyś na pewno sięgnę po tę książkę ^^
    Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam ♥ https://emi-lovebooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę w takim razie, że się nie zawiedziesz. A pusty portfel to częsta przypadłość książkoholika...niestety :D

      Usuń
  7. Ta książka to jest po prostu cudo!! Nie wiem jak autorka mogła tak zakończyć tą książkę. Mam nadzieję, ze kiedyś będzie jej kontynuacja.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :D
    https://gosiaandbook.blogspot.com/2017/07/lokatorka-j-p-delaney.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach tę książkę :) Uwielbiam wzruszające historie i czuję, że przy tej mogę uronić niejedną łzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta okładka jest taka cudowna aa <3 Jak widzę dużo blogerów uważało, że to będzie zwykła historia. Sama na razie tak uważam dlatego muszę sięgną by się przekonać.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniała recenzja :) Mam zamiar kupić tą książkę, bo z tego opisu wynika,że książka jest według mnie fajna ( kupię również z powodu ładnej okładki. Pozdrawiam:
    outofloveforbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Idealne wyczucie czasu. Wczoraj zaczęłam ją czytać! Mam nadzieję, że moje wrażenia będą tak samo pozytywne jak twoje :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam, że skończyłam ją tego samego dnia, co zaczęłam. Zajęła mi 7 godzin, a później tyle samo dochodziłam do siebie po końcówce. Naprawdę cudowna książka i cieszę się, że mogłam ją przeczytać (:

    http://sunreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Pomiędzy rozdziałami , Blogger